Wypadek na ogrodzeniu w Ustrzykach

Wypadek na ogrodzeniu w Ustrzykach

Po raz kolejny z samego rana zostaliśmy wezwani do interwencji – tym razem na ul. Strwiążyk w Ustrzykach Dolnych.

Dzień jak co dzień… czyli mnóstwo pracy – ale po to jesteśmy by pomagać. Po raz kolejny z samego rana zostaliśmy wezwani do interwencji – tym razem na ul. Strwiążyk w Ustrzykach Dolnych. Z informacji jakie wstępnie uzyskaliśmy w tamtych okolicach jeleń lub sarna zaplątała się w ogrodzenie, druty zostały obcięte przez właściciela jednak zwierzę nie potrafiło odejść. Po przyjeździe na miejsce, okazała się, że jest to młody byk (Jeleń). Zwierzę nie było w stanie poruszać się na tylnych kończynach. Najprawdopodobniej do zaplątania doszło w efekcie ucieczki przed wilkami, które tej samej w okolicy ul. Gombrowicza zagryzły członka stada, które kolejno z oddaliło się w stronę ul. Strwiążyk (według zebranych informacji – zdjęcie z ul. Gombrowicza, również zamieszczamy w poście). Bezzwłocznie podjęliśmy konsultację z lek. wet. Piotrek Pawlikowski, specjalistą chorób zwierząt nieudomowionych – jednym z nielicznych na podkarpaciu, z którym nawiązaliśmy stałą współpracę w zakresie pomocy zwierzętom dzikim. Zapadła decyzja o transporcie zwierzęcia do Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny. W związku z gabarytami zwierzęcia, już po raz kolejny było to utrudnione w związku z uszkodzeniem samochodu Fundacji i nieopłacalną naprawą, przewyższającą wartość pojazdu – a na zakup kolejnego najzwyczajniej nas nie stać, ponieważ wszystkie wolne środki przeznaczamy na pomoc zwierzętom. Sprawna organizacja pozwoliła po raz kolejny jakoś sobie z tym poradzić. Sprawę zwierzęcia również skonsultowano w Powiatową Inspekcją Weterynaryjną, lek. wet. Rafałem Ałabisz, a także obecnym na miejscu przedstawicielem koła łowieckiego Jarząbek – Panem Markiem Podkalickim – a za pomoc serdecznie wszystkim dziękujemy. Jest to kolejny przykład, że przedstawiciele różnych organizacji i instytucji mogą i powinni współpracować dla dobra zwierząt i niezmiernie ważne jest racjonalne, odpowiedzialne podejście. Po przeprowadzeniu oględzin i badań przez lek. wet. Piotra Pawlikowskiego, zwierzęciu podane zostały niezbędne leki, a najbliższa doba będzie decydująca jeśli chodzi o dalsze jego losy – z uwagi na brak złamań i uszkodzeń mechanicznych narządów ruchowych istnieje szansa, że w ciągu najbliższych kilku dni zwierzę odzyska sprawność ruchową. Trzymamy za to kciuki! Dziękujemy za zaangażowanie wszystkich uczestniczących w akcji!